wtorek, 13 listopada 2012

Czym maziam jak pomadkuje? :>


Eh, pewne opoznienie z notką o pomadkach jest spowodowane niemożnością znalezienia jednej z moich pomadkowych ulubienic:( Szukam jej od dwóch dni i łzy mi do oczu naplywaja jak sobie przypominam ze szukam i szukam i NIC! :( Ale swiecie wierze ze sie odnajdzie i wtedy poswiece jej w nagrode osobna notke;)

Do rzeczy!

Kolekcja duża nie jest a to za sprawą tego, ze kiedyś obiecałam sobie że ilość moich pomadek nie przekroczy ilości miejsca jakie mają w swoim pomadkowym domku ;) Pomaga mi to trzymac moje zapedy do kupowania w ryzach :> W wakacje troche oszukiwałam .. i chowałam bezdomny nadmiar w torebkach, ale ostatecznie oddalam czesc mamie i teraz wszystko jest zgodnie z planem! Co do mieszkanka, to wyglada ono tak:




Jest to akrylowy pojemniczek z przegródkami, zakupiony w MUJI w Arkadii. Jakbym mogła, to bym wykypila wszystkie to akrylowe cuda z tej firmy, ale sa cholerstwa tak drogie, ze az mnie kieszenie swędzą na sama mysl :(








Ulubioone <3

Do moich ulubionych pomadek zdecydowanie należą te 3 Panie (plus zguba:( - wielka nieobecna!)

1. KIKO nr 92 - cud, miod i malina! Piękny odcien zgaszonego, brudnego rózu, zblizona do Airy Fairy z Rimmela, jednak bardziej matowa, co nie oznacza ze nie jest kremowa albo ze wysusza, o nie co to to nie! Jest fantastycznie nawilzajaca, taka gęsta, pięknie kryje, no CUDO! Koszt.. 3euro? Za darmo prawie wiec!

2. MAC Ravishing, wykonczenie cremesheen. Piękne koralowo rozowe cudo, kremowe, utrzymujace się na ustach sto lat. Uwielbiam polączenie jej i Kiko - Kiko na cale usta a MAC jedynie w centralnej część górnej i dolnej wargi. Serio - całuśnie! ;)
Cena jak to w MAC 79zl;/ Ale mysle, ze każda z nas zasluguje sobie, zeby sobie na takie jedno dobrodziejstwo pozwolic;)

3. Rimmel - Airy Fairy 070 - tutaj chyba nic pisać nie musze.. Jest tak dobra jak bloggerki i youtubberki mówią. Uwielbiam ją i odkupuje regularnie. Była najulubieńsiejsza (!) pomadką do czasu odkrycia tej z Kiko, ale i tak AF ciagle nalezy do ulubieńców;)


1. Sensique nr 206 - czerwono burgundowy niewypał z drobinkami. Miałam kilka podejść do pomadek z Sensique, ale NIE. Fu. Suche, tempe i ogólnie Błe. Niepolecam..

2. Bell nr 47 Glam and Sexy - bardzo naturalny, delikatny efekt takiej blyszczacej różowej poświaty, tafli. Bardzo ją lubie. Jak nie moge się na nic zdecydować to maziam sie wtedy na szybkiego właśnie nią. No i 9 zl.. ;)

3. Miss Sporty nr 120 Goddess - ulubiony koralek ze wszystkich. Uwielbiam nakladać ją metodą wklepywania. Bardzo łądny kolor, podkreślający naturalną barwe ust - wzmacniajac ja w subtelny sposób. Fajnie kremowa, nie zbiera się. Za 9 zl - polecam!

4. Clinique nr 15 All Heart - polecona mi kiedys przez kolezanke. Niestety ten odcien czerwieni okazał się dla mnie niedobry. Czuje się w nim strasznie wrecz przemalowana. I sama faktura jakoś do mnie nie przemawia.. Tez taka jest tępa. I smak - nielubie! Także - jestem na nie.

5. Inglot nr 156. O tym badziewiu nawet nie chce mi sie rozpisywac, aby nie tracic miejsca w blogosferze, cyberprzestrzeni i w ogole w tym pieknym wirtualnym swiecie. Ja jedynie przestrzegam przed szminkami z Inglota. Mialam 3. Każda to istny dramat. Nigdy więcej. I śmierdzą. Ot co!

6.  Sisley Sheer Toffie - ciemny czerwony brąz. Cudo dziewczyny! CUDO! Nie należy do ulubieńców tylko dlatego, że jest to kolor bardzo NIE na codzien. 130zl. Ale ten kolor w sezonie jesiennym to full wypas, nie ma co ;)

7. Golden Rose nr 41 - nude. Nie polecam. Suche, tępe. Polecicie mi jakąs pomadke z GR? Chetnie zmienie swoje zdanie na ich temat.. ;)

Nudziaki:

1,2 - Manhattan, obie bardzo lubie - 53G i 53K. Bardzo kremowe i kryjące. Kolory piękne ale niestety ich wadą jest trwałość, a właściwie nietrwałość;p Podejrzewam, ze jakbym pomalowała nimi usta a nastepnie milczała, nie jadła, nie oblizywala sie i w ogole na pewien czas zapomniala o posiadaniu ust to moglyby troche dluzej sie utrzymywac, ale nie jest to do wykonania;)

 3. Catrice nr 190 Tea Rose - sliczny kolor jak sama nazwa wskazuje rozy herbacianej - baaaardzo ulubuje ją sobie (dzizas, ale ja jestem słowotwócza;p) Wlasnie większosc pomadek ktore oddalam mamie byly z Catrice, bo są naprawde b. dobrej jakości i mają piękne kolory, dlatego czesto nie potrafie sie oprzec i kupuje a potem nie nosze bo kolor mimo ze cudny to ja sie w nim jakos nie czuje:/ Ale naprawde Catrice robi fajne pomadki w niezlej cenie wiec gorąco polecam ;)

4. Maybelline 103 Beige Diamonds,  5. Maybelline 612 Peach Pearl Diaonds jak mam na ustach te pomadki to dostaje bardzo duzo komplementów<mruga_zalotnie>. Nie są matowe, nie też sa perłowe, ale takie.. hmm mieniące się? Migoczące? Sliczny, naprawde uroczy efekt;) Są bardzo do siebie podobne w efekcie jaki dają, kolor po prostu troszkę inny - 103 bardziej brązowo bezowy, 612 rozowo fioletowy. Obie baaardzo fajne, mieciutkie, dosyc trwałe, smaczne ;)

Uf! Przebrnelam przez to! Mam nadzieje ze odnajde moja Zgube i o niej tez 3 slowa wcisne, bo jest naprawde godna uwagi i godna polecenia!

Buzki Panienki ;)!

14 komentarzy:

  1. o pomadkach z Sensique mam podobne zdanie. Czuję się jakbym smarowała usta talkiem w oleju :(

    OdpowiedzUsuń
  2. też uważam, że Inglot ma nie za specjalne szminki, jeszcze wywalają za nie taką cenę!
    ale cudeńka<3 kurczę już tyle dobrego słyszałam o kosmetykach Kiko, a jeszcze nic z tej firmy nie mam:( myślę, że niedługo się to zmieni:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj uwielbiam pomadki, ale mój Ukochany zaczyna burczeć jak tylko przeglądam się im w drogerii :) Niemniej i tak kocham :) Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka pokaźna kolekcja :) Aż miło sie ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo była zajebista ;d

    Spora kolekcja ;) Ja mam chyba z dwie pomadki w neutralnym kolorze bo wolę błyszczyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja bym nie nadążała z malowaniem przy takiej kolekcji. Zazwyczaj mam do czterech pomadek i nie kupuję więcej. Jeśli chodzi o odżywki eveline, to moja mama ma diamentową, ale ona nic nie robi z płytką paznokcia... ani u mnie, ani u mamy.
    Pozdrawiam
    M
    p.s. nie znoszę Twoich kodów przy dodawaniu komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. łooł, niezła kolekcja :) moja kiedyś też tak wyglądała, ale postanowiłam się ograniczyć do kilku kolorów i póki co się w tym postanowieniu trzymam :) zimą pomadkowy szał mi nie grozi, bo skupiam się na ochronie i nawilżeniu. ale na wiosnę, kto wie :D
      pozdrawiam, A

      Usuń
  9. wow, ile szminek. a myślałam, że ja mam duzo :D

    OdpowiedzUsuń